sobota, 29 czerwca 2019

To ostatnia sobota...

A właściwie nie tylko sobota, albowiem na ostatniej zbiórce spotkaliśmy się już dzień wcześniej - w piątek, by dobrze uczcić zakończenie tego roku harcerskiego!

Cała impreza rozpoczęła się już o 12, kiedy to spotkaliśmy się przy mostku przy młynie na Ogidlu, by zaraz potem ruszyć w las!
Początkowo poznosiliśmy wszystkie potrzebne nam rzeczy i rozłożyliśmy namioty z małą pomocą Druha Ryby! Następnie nadeszła chwila odpoczynku, podczas której napadł nas niespodziewany deszcz! Zaraz po tym nagłym wydarzeniu na naszym nagłym obozowisku, mogliśmy ugościć Druhnę Asię, która pomogła nam przy rozstawieniu dużej dziesiątki!


Przygotowania trwają!

Już prawie stoi!

Chwila odpoczynku...


Jakiś czas później, chwilkę po krótkotrwałej ciszy poobiedniej, rozpoczęliśmy zajęcia z pierwszej pomocy, które przeprowadził nie kto inny jak... Druh Kuba! Udział w nich wzięli niemal wszyscy, dowiedzieliśmy się trochę o tym jak podchodzić do nieprzytomnej osoby, a także, jak dzwonić po pomoc, nie mogę też zapomnieć o tym, w jaki sposób "przewraca" się osobę z brzucha na plecy po uprzednim upewnieniu się, że znikąd nie spadła i nie ma złamanego kręgosłupa!


 I na zajęcia!

Owijamy... I do piekarnika!


Następnie, po kilku minutach przygotowania, rozpoczęły się zajęcia z pionierki szeroko pojętej. Druhna Patrycja opowiedziała w jaki sposób trzeba posługiwać się siekierą czy piłą oraz, że najważniejsze przy takich pracach jest bezpieczeństwo i ogólne zasady BHP, żeby nikt sobie nic nie zrobił!
No i ruszyli do pracy! Parę osób ułożyło ognisko, część przycinała gałązki żeby pasowały i były odpowiedniej długości, a jeszcze kolejni znosili na bieżąco chrust, abyśmy mieli czym podtrzymać ogień!


I do roboty!!!

Nadzorujący budowę Kuba!


No i nastał wieczór! W międzyczasie dołączył do nas Druh Szymon, z którym nie widzieliśmy się prawie rok! Wspaniałe spotkanie pełne dyskusji!
Zaraz po tym jak się ściemniło, usiedliśmy razem w kręgu wraz z Druhem Rybą, który nas odwiedził, i rozpoczęliśmy ognisko mające być naszym ostatnim ogniskiem w tym roku harcerskim! Podsumowaliśmy większość zbiórek, nasza kochana drużynowa, dzierżąc kronikę drużyny, przypomniała nam co też się działo przez ten rok... I nie uwierzycie! Działo się tyle, że ciężko było się nie pogubić! Przeprowadzone zostały wspaniałe zbiórki, o których nie da się zapomnieć!
W międzyczasie graliśmy w niesamowite zabawy - "dwóm tańczyć się zachciało" czy pląsy takie jak "Polo-bonito", a nawet śpiewaliśmy! Kolejne niezapomniane ognisko, które nie mogło skończyć się tak szybko...
Chwilkę po tej oficjalniejszej części powitaliśmy nowych gości, którzy użyczyli nam terenu i gdyby nie oni, wyjazd prawdopodobnie by się nie odbył! A była to rodzina Druhny Pauliny!
No i rozpoczęliśmy wspaniałe pieczenie kiełbasek! Były tak dobre, że zjedliśmy całe dwie paczki! (I część trzeciej!) Podczas dalszego ogniobrania poruszaliśmy przeróżne bardziej śmieszne czy delikatnie poważniejsze tematy, ale wszyscy na tym zyskali! Było naprawdę niesamowicie, ale wszystko co dobre, musiało się szybko skończyć. Pożegnaliśmy naszych gości i po krótkim jeszcze krzątaniu się po obozowisku, wszyscy poszli spać. Bez wyjątku! Najwidoczniej dzień ten nie tylko był wyśmienity, ale też wyczerpujący!

Następnego dnia obudziliśmy się wyjątkowo późno, kadra dała nam pospać do dziewiątej, ale nie dłużej! I wraz z pobudką, rozpoczęliśmy przygotowania do śniadanka, wszyscy byliśmy niesamowicie głodni, a ogórki konserwowe zniknęły w kilka sekund!


Pobudeczka!!!

A chwilkę po niej... Śniadanko!

Co by tu teraz zjeść?


Zaraz po śniadanku i posprzątaniu, rozpoczęły się kolejne zajęcia z pierwszej pomocy, na których poruszyliśmy temat RKO i z pomocą fantoma, wszyscy mogli spróbować własnych sił w sztucznym oddychaniu i opatrywaniu przeróżnych ran!


Amelka ratuje życie!

A tu Julita ratuje Amelce życie! 

Zuzia ratuje życie... Julicie?


A zaraz po tych zajęciach... Rozpoczęliśmy krótką grę terenową! Pierwszym punktem były szyfry, który rozpoczął się krótką teorią i w jaki sposób powinno się szyfrować i odszyfrowywać różne rzeczy! Poznaliśmy takie szyfry jak: "Kaczor", "Czekoladka", "Gaderypoluki", "Motylecudaki", "Książkowy" (do którego użyliśmy podręcznika dh. Żabci! :) ) oraz Alfabet Morse'a!No i rozpoczęło się nasze właściwie zadanie! Po znalezieniu sześciu kartek, musieliśmy je rozszyfrować i wyrecytować znany nam wszystkim wierszyk!


Deszyfrujemy!

Julita zmaga się z ksiązkowym!


Następnym punktem była samarytanka, na której ofiara zrobiła sobie niechcący krzywdę siekierą... A dzień wcześniej mówiliśmy coś o BHP! Osoba była nieprzytomna, dlatego też było łatwiej, ale pomimo małych komplikacji i dylematów moralnych, udało nam się ją uratować! Zrobiliśmy bezbłędny opatrunek na rękę i doprowadziliśmy ofiarę do pozycji Bocznej Bezpiecznej!


To chyba jednak nie jest zadraśnięcie...

Ofiara? Znaleziona!

Iiii...

Siup!


Ostatnimi punktami był bieg z busolami, po krótkim przeszkoleniu, ruszyliśmy w teren w poszukiwaniu tabliczek z numerami. Jak to mówią... "Na azymut!" Wszystko poszło zgodnie z planem, a przynajmniej taką mieliśmy nadzieję, więc zaraz przeszliśmy do ostatniego naszego punktu! A było nim... Strzelanie z wiatrówek do celu! Z pomocą papierowych tarcz zawieszonych na niewielkiej sosence, przestrzegając wszystkich możliwych zasad bezpieczeństwa, rozpoczęliśmy króciutkie zawody!


Julita rusza w dzicz!

Cel... Pal!


Po zakończeniu i podsumowaniu gry, spożyliśmy wspaniałego arbuza, który w ten upał był dla nas istnym zbawieniem!


Cudowny, chłodny arbuz!

Chwileczkę po tym odwiedziły nas kolejne dwie osoby! Druhna Ania i Druh Piotruś przybyli akurat na zajęcia z gotowania na kuchniach polowych! Podzieliliśmy się na dwie grupy, które miały do przygotowania dwie różne potrawy. Jedną z nich była zupa, a drugą... Risotto!
Niestety mieliśmy ograniczoną ilość narzędzi, więc zajęło to troszkę dłużej niż miało, ale ostatecznie zasiedliśmy do dziesiątki i tam ze smakiem pałaszowaliśmy wspaniałe potrawy! Zjedliśmy wszystko! Wszyściuteńko! Do ostatniego kluska i ziarnka ryżu!


No i gotujemy!

Jeszcze tylko trochę przypraw...

I czekamy na jedzonko!

No i rozdzielamy! Smacznego!


Po krótkiej przerwie zabraliśmy się za sprzątanie, do mycia naczyń posłużyła nam woda z rzeki!

No ale chwilkę po wysprzątaniu, zebraliśmy swoje rzeczy i zaczęliśmy składać obozowisko. Wszystkie namioty zostały złożone, włącznie z dużą dziesiątką, a rzeczy, powoli wynoszone z lasu do samochodów, w których miały zostać przetransportowane do harcówki i na magazyn hufca.
Trasę pomiędzy samochodami i naszym obozowiskiem podzieliliśmy na sektory i na zasadzie "z rączki do rączki" przenosiliśmy sprzęt. Z pomocą przyszło nam paru rodziców, którzy nieco wcześniej przyjechali po swoje pociechy!

No i niestety... Nadszedł koniec naszego wyjazdu i koniec roku harcerskiego... Ale to jeszcze nie koniec naszych przygód! W końcu spotykamy się na obozie, a jeśli nie na obozie to we wrześniu na pierwszych zbiórkach!
Zawiązaliśmy krąg i podziękowaliśmy trzem kolejnym osobom, które przygotowały nam biwak! Druhnie Paulinie, Druhowi Kubie i Druhnie Patrycji!
A chwilkę później... Ze wspaniałymi wspomnieniami rozeszliśmy się do domów, opowiadając wszystkim dookoła jak wspaniały czas przeżyliśmy!

środa, 19 czerwca 2019

Biwak


Koniec roku harcerskiego. Kiedy to minęło? W dobrym towarzystwie czas podobno mija szybciej. Ostatni okres jest tego doskonałym przykładem. W naszej drużynie już od kilku lat tradycyjnie spotykamy się na biwaku, aby podsumować mijające roczną działalność.

Data: piątek 21.06 – sobota 22.06.2019r.
Godzina: piątek 12:00 - sobota 17:30 
Miejsce:  most przy ruinach młyna na Ogidlu
(ul. Z. Stryjeńskiej Budy Grzybek) 

Nie zapomnijcie o zgodach od rodziców.
W plecaku niech znajdą się rzeczy z listy.

Tym, którzy nie będą mogli się pojawić na naszej ostatniej zbiórce już teraz życzę wspaniałych wakacji. Odpocznijcie, złapcie trochę słońca, bawcie się - tylko bezpiecznie! :)
Widzimy się już na 31 dni na naszym obozie!!!

Porządki, Porządki!


Ostatnia zbiórka przebiegła nam w pocie czoła, jeśli można tak to cudownie nazwać. Mianowicie... Sprzątaliśmy nasz spory teren, który posłuży nam za miejsce noclegowe w najbliższy piątek!
Spotkanie zaczęło się, jak zwykle, o dziesiątej i skończyło chwilę po dwunastej.
A wśród prac, jakie wykonaliśmy znalazło się szukanie chrustu na ogniska, grabienie skoszonych pokrzyw, bo trawy było tam stosunkowo niewiele, a także przygotowanie miejsca ogniskowego!
Pod koniec zbiórki byliśmy już niesamowicie wyczerpani pogoda i ciężką pracą, ale na całe szczęście wykonaliśmy odpowiednią ilość roboty, byśmy mogli w spokoju rozpocząć nasz wspaniały biwak drużyny!
Już nie możemy się doczekać! :)

Piknik Sołectwa Kuklówki Radziejowickiej

W sobotę 8.06 wzięliśmy udział również w I Pikniku Sołeckim Kuklówki Radziejowickiej. Przygotowaliśmy kilka atrakcji dla mieszkańców. Najmłodszym Asia skręcała z balonów najróżniejsze cuda


W naszym namiocie był przygotowany kącik dla maluchów, w którym mogli za pomocą kredek, farb i plasteliny stworzyć wspaniałe, artystyczne dzieła. W międzyczasie wraz z Anią chętni  mogli zaśpiewać. W wykonanym repertuarze znalazły się m.in.: "Moja muzyka" oraz "Plastelina".



Natomiast u Kuby uczestnicy poznawali tajniki pierwszej pomocy. Zaczęło się od nauki RKO i testowania wiedzy na fantomie. Skończyło na opatrywaniu krwotoków i postępowania z ciałem obcym.



Nasi drodzy Strażacy pokazali jak poszkodowanego przenosi się na desce ratowniczej.


Zaprosiliśmy też do wspólnego odtańczenia belgijki.


Nie odbyło się bez wspólnych zabaw tj ninja czy osioł. Ten dzień minął bardzo dobrze.

poniedziałek, 17 czerwca 2019

Tour de Pologne

Chociaż my nie przejechaliśmy 1200 km to nasz wynik również jest imponujący.
Ale od początku...
W sobotę 8.06 o godzinie 10:00 zebraliśmy się przy naszej harcówce. Każdy z nas miał niezbędny sprzęt, bez którego nie mogłaby się odbyć ta zbiórka. A mowa oczywiście o rowerach. Na samym początku dostaliśmy od Kuby zadanie - na mapie musieliśmy zaznaczyć naszą trasę. Utrudnieniem było to, aby przebiegała ona po jak najmniej uczęszczanych drogach. 

Tymek chronił swoje koleżanki przed słońcem.
 Okazało się, że nasze propozycje pokrywały się z wytyczoną wcześniej trasą Kuby. Kiedy już byliśmy gotowi ruszyliśmy w drogę. Widoki, które mijaliśmy były przepiękne. Prawdziwy mazowiecki krajobraz. Po godzinie jazdy zrobiliśmy postój na małe co nie co.


Lekkie orzeźwienie było nam potrzebne, ponieważ słoneczna pogoda dawała się we znaki. Po krótkim odpoczynku ruszyliśmy dalej w trasę. Aby umilić sobie podróż, musieliśmy zaśpiewać Irlandzkiego Żeglarza (ale nie tylko to :D)



Naszym celem był Żelechów, a konkretniej cmentarz, na którym został pochowany Józef Chełmoński. Gdy tam dotarliśmy udaliśmy się na grób malarza, aby zapalić znicz.



Nasz powrót do rowerów musieliśmy przemierzyć szybkim krokiem, ponieważ kilka kropel deszczu pokrzyżowały nam dalsze plany. Niestety kilka kropel zamieniło się w niezłą ulewę :D


Nas tez trochę zmoczyło :P


Ale nie zmieniło to faktu, że świetnie się bawiliśmy.

Kiedy przestało padać, zabraliśmy  nasze rowery i udaliśmy się w podróż powrotną. Jednak nie zajechaliśmy zbytnio daleko, ponieważ to co przeżyliśmy przed chwilą było tylko zapowiedzią. Czego? Tego domyślcie się sami :D W miejscowym sklepie znaleźliśmy schronienie. Tam spędziliśmy wspólnie godzinkę. A jaka to była regeneracja sił :P

Kiedy ponownie za chmur wyszło słońce ruszyliśmy dalej na naszych pojazdach. Podróż powrotna minęła spokojnie i szybko. Co do minuty dojechaliśmy pod harcówkę. Tam zawiązaliśmy krąg i rozeszliśmy się do domów.

Podsumowując: 
* żadnych strat w ludziach
* lekko podpieczone ramiona
* kilka ugryzień po komarach
* prawie słoneczna pogoda
* 29 km na liczniku
* ale najważniejsze to wspólne spędzone 4,5 godziny :D

Już planujemy kolejną wycieczkę rowerową. Cieszycie się? :D



piątek, 14 czerwca 2019

Biwak tuż, tuż....


Biwak kończący rok harcerski już za tydzień, ale zanim on nastąpi musimy przygotować polanę do biwakowania. Ubierzcie się w stroje robocze. Spodnie najlepiej, aby były długie. Rękawiczki wskazane.
Zabierzcie ze sobą wodę i nakrycia głowy. Radzę posmarować się środkami na komary.

Data: sobota 15.06.2019r.
Godzina: 10:00
Miejsce: most przy ruinach młyna na Ogidlu
(ul. Z. Stryjeńskiej, Budy Grzybek)

czwartek, 6 czerwca 2019

A dla rozluźnienia...

Zbiórka zabawowa! Tej soboty mieliśmy tą przyjemność uczestniczenia we wspaniałej zbiórce zabawowej, na której poznaliśmy nowe zabawy, ale również zagraliśmy w te dobrze nam wszystkim znane!

Nasze cosobotnie spotkanie rozpoczęliśmy w harcówce, ale zaraz potem szybciutko powędrowaliśmy w okolice brzózki, bo to właśnie tam miała odbywać się całość zbiórki!
W międzyczasie jeszcze zdążyliśmy rozwiesić nasz wspaniały napis i zrobić sobie zdjęcie!

Takie cudne rozpoczęcie zbiórki!

Rozłożyliśmy pospiesznie karimaty, które wzięliśmy ze sobą i wysłuchaliśmy kilku ciekawych informacji na temat Dnia Dziecka na świecie! Jedną z takich ciekawostek było to, że na całym świecie święto to jest obchodzone tylko przez kilka krajów, a także nazywane jest zupełnie inaczej, może być to święto rodziny, święto lalek - czyli takie święto dziewczynek. A także fakt, że w USA takie święto nie jest w ogóle obchodzone! Wyobrażacie to sobie?!

No ale zaraz potem, albowiem wszyscy byliśmy pełni energii, rozpoczęliśmy naszą pierwszą zabawę, którą był... Felek!
Zabawa ta polegała na tym, że kilka osób staje w kręgu, wokół którego krąży "Felek", wspomniana już osoba chodząca, w którymś momencie musi klepnąć jedną osobę z kręgu. Wtedy zaczynają się one ścigać dookoła, a wybrany, mijając Felka, musi krzyknąć do niego "Cześć, Felek!". Celem obydwu osób jest wolne miejsce w kręgu w zależności od tego, które osoba nie zdąży, pozostaje dalej Felkiem.
Na początku mieliśmy delikatne problemy, ale wkrótce po kilku, a nawet więcej niż kilku próbach udało nam się ogarnąć o co w tym wszystkim chodzi i zabawa poszła gładko!

Zaraz potem, po tym całym bieganiu w kółko, usiedliśmy z powrotem na karimatach i zaśpiewaliśmy kilka piosenek, między innymi Moją Muzykę!

Byliśmy niesamowicie zdyszani, ale to jeszcze nie był koniec biegania! Czekała nas kolejna nowa zabawa, a była nią Zabawa w Zoo. Gra ta polegała na tym, że całą grupę dzieli się na dwie drużyny, w naszym przypadku były to drużyny trzyosobowe. W skład każdej wchodziła Mama, Tata i Zosia, drużyny stawały naprzeciwko siebie w szeregu i słuchając tekstu, każdy z przypisaną rolą, musiał okrążyć resztę swojej drużyny i stanąć na swoim miejscu!
Znowu mnóstwo biegania, ale także niesamowita ilość śmiechu i dobrej zabawy.

 Amelka już doskonale wie co ją czeka!

Ale chyba nie było tak źle? (Te uśmiechy mówią same za siebie!)

Na prawie sam koniec usiedliśmy już na spokojnie i jako, że był Dzień Dziecka, postanowiliśmy zrobić sobie zabawkę taką, jaką robili nasi rodzice i dziadkowie! Mianowicie... Wystrugaliśmy sobie piękne łódki! Użyliśmy do tego kawałka kory, delikatnej pomocy noża, patyczka i listków!
Wyszła nam naprawdę wspaniała flota!

Zuzia wzięła się za coś większego!

"W dzisiejszych czasach tak trudno o dobry żagiel!" - powiedziała Ania, przeszukując teren.

Konstrukcja trwa!

A oto nasza flota każdy z osobna!:

Jednomasztowiec Ani z obrotowym żaglem!

Żaglowiec Pauliny odpływający w siną dal!

Żaglowiec Amelki ze zmyślnym żaglem!

Żaglówka Pati ze wspaniałym mieczem!

Tymkowa łódź podwodna! 
(Tymek bardzo dziękuje dwóm drzewkom za użyczenie listków!)

Żaglowiec Asi z żeglarzem i zwijanym żaglem!

No i cała piękna flota w swej wspaniałej okazałości!




No i na zakończenie zagraliśmy jeszcze w ołsioła. To chyba robi się już nasza tradycja! A po zawiązaniu kręgu i zaniesieniu rzeczy do harcówki, wszyscy się pożegnaliśmy i z szerokimi uśmiechami na ustach, rozeszliśmy do domów!