Historia

Zbieżność do imion, nazwisk, nazw, ksywek, pseudonimów itp celowa i zamierzona.

Ktoś mógłby rzec "dawno i nieprawda". Ale ja się z tym nie zgodzę. Był rok 2001, gdy Maciek (zwany wówczas Tarzanem), Konrad (późniejszy ) i ja (zwany do dziś Rybą) dostaliśmy od naszego drużynowego w 20 ŚDH Jaktorów i Komendanta Hufca propozycję reaktywacji środowiska harcerskiego w Kuklówce. Podharcmistrz Tomasz Murzyn - bo tak było temu człowiekowi - dał nam zadanie wymagające i niezwykle trudne także ze względu na nasze nieduże doświadczenie w "funkcjach kierowniczych".
Pierwszą zbiórkę pamiętam do dziś. Był październik, może listopad, gdy Tomasz zabrał nas trzech i jeszcze druha Sławka do Szkoły w Kuklówce. Zgodnie z zapowiedzią, na salę gimnastyczną sprowadzono uczniów kilku klas (szkoła była i jest mała, po 8-12 osób w klasie), dla których mieliśmy zrobić zbiórkę. Sławek nie byłby sobą, gdyby nie miał gitary, na której ciągle przygrywał, a możliwość wyżycia się na strunach dała mu zabawa "Furman". Uczniowie w małych grupach realizowali krótkie zadania, mając przypisane zwierzęta leśne jako temat przewodni.
Pierwsze samodzielne zbiórki wiązały się z trudem nie tylko w przygotowaniach, ale nawet z dotarciem do szkoły. Rowerami, czasem pieszo, trochę z Maćkiem na skuterze, potem enduro. Trochę w szkole, dużo na boisku i w lesie.
Po pierwszej zimie zaczął klarować się skład drużyny typowo męskiej. To szybko stało się cechą charakterystyczną drużyny. Klima, Niemiec, Grzesiek (Krzysiu, ale to odrębna historia), Paweł - z tymi ludźmi, którzy przyszli do drużyny w latach 2002 - 2003, wiąże się wiele wspomnień i lat wspólnej pracy i zabawy.
Skład krystalizował się coraz mocniej. W 2003r. z drużyny wycofał się , który zaczął przejmować część obowiązków w 20 ŚDH. W tym samym roku na obóz letni pojechał pierwszy wychowanek drużyny - Grzesiek (Krzysiu, a teraz w sumie Prezes).
Maciek przed ścieżką strachu (Sucha Rzeczka, 2003)

Rok później, gdy Maciek pełnił funkcję oboźnego, na akcji letniej było już 5 wychowanków drużyny, którzy w zasadzie byli w stanie założyć samodzielny zastęp "WOPR". I walczyć do końca o miejsce na podium w klasyfikacji.

Paweł z Klimą na wyjściu do Jarosławca (Jarosławiec, 2004)

 Gdzieś na grze terenowej. Od lewej Mućka (z 20), Krzysiu, Paweł, Słodki
i bodajże Łukasz z Mdb (Jarosławiec, 2004)
Kolejne obozy, kolejne rajdy, sporo sukcesów w Hufcu. Kilka pucharów za Rajd AK, wysokie miejsca na And-Miku, w międzyczasie wyjazdy na Głuchołazy z różnym skutkiem. W tym czasie z drużyny wycofał się Maciek - Komenda Hufca po wysłaniu nas na kurs drużynowych uznała, że nie ma potrzeby, by 2 osoby prowadziły niedużą drużynę. Maciek złożył funkcję na moją rzecz, rozpoczynając działalność instruktorską w Jaktorowie.
Ciekawostką jest, że pierwsze "stałe" dziewczyny pojawiły się w drużynie wiosna 2007r. Do dziś nikt nie wie, jak to się stało, że 3 niepozorne 3-klasistki (zwane później Oszołomkami - też odrębna historia) i jedna 4-klasistka przyszły na zbiórkę do kilku chłopa, ale moment ten na długo odcisnął swoje piętno - dziś jedna z nich (Żabcia) jest przyboczną, inna (Siostra) pomaga prowadzić gromadę zuchową w Jaktorowie.

Siostra walczy z fantomem (Siamoszyce, 2007)

Bombel od zawsze umiał bajerować druhenki
(tutaj z Siurem, Siamoszyce 2007)
 
Takich dziwnych momentów było sporo. Drużyna zawsze była specyficzna, a tą specyfikę budowali należący do niej ludzie. Niektórym wystarczył jeden obóz by zostać zapamiętanym na długo (np w 2005r. nijaki Łukasz N., posiadający plecak o pojemności 45 l, do którego mieściło się  baaardzo dużo rzeczy), niektórzy zaś pracowali na swoją sławę i chwalę trochę dłużej (tak tak Bomblasty, o Tobie mowa).
Od 2008r. Strażacy z Kuklówki udostępniają nam pomieszczenie, które staje się stałą harcówką. Remont siłami Domana, Niemca, Prezesa i innych chłopaków przyczynia się do powstania niedużego, ale kameralnego pomieszczenia na zbiórki. W tym samym roku rusza "Drużynowy Jarmark Talentów", zaproponowany przez Prezesa.
Rok 2009r. zapisał się w historii obozem w Tupadłach, na którym "dziesiątka" stanowiła kwaterkę, a potem zapełniła 2 dyszki, stanowiąc chyba największą siłę na akcji letniej. Bogaty materiał dowodowy z tego obozu pokazuje szaleńczą jazdę Prezesa ciągnikiem rolniczym przez las, Gumiaka szkolącego Żabcię w pompkach, Klimę wartującego przy Tośce czy Sebka, pilnującego pustego już placu apelowego.
W drugiej połowie 2010r. skład drużyny uległ znacznemu odmłodzeniu. Z działalności - z różnych przyczyn - wycofała się większość starego składu. Nastąpiła swoista wymiana pokoleniowa - w miejsce starych wygów przyszła świeża krew, która teraz stanowi trzon drużyny. I tak historia zatoczyła pętlę.
Nowi ludzie, ale drużyna wciąż ta sama. Nie zrywamy z historią, tradycjami. Nadal królują napoje vivatopodobne, na półkach wciąż stoją kubki z grafikami. Bartek jest nagrzany, Siostra strzela fochy jak na pierwszym obozie w 2007r. Przed nami kolejna dekada.

Uzupełnienie
Dekada, która już wnosi kolejne ważne elementy do historii. W 2012r. zorganizowaliśmy Hufcowy Festiwal Piosenki "Nutki z murzyńskiej chatki", pierwszą taką imprezę własnym nakładem sił. Ale nie poprzestajemy na tym. Zbliża się maj 2013. Zbliża się rajd. Rajd Rolnicze Szaleństwo. Pierwszy rajd dziesiątkowy. Wracają pomóc nasi starzy harcerze, jest znowu Maciek, choć już nie jako Tarzan, jest , są Niemiec i Prezes czy też i Marlena. Wielkie wydarzenie w naszej małej drużynie. Wiwat widły!

spisał subiektywnie i osobiście Ryba

(kompromitujące zdjęcia będą pojawiały się sukcesywnie, materiał zdjęciowy sięga roku 2002/2003)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz